b.a.u.d.
MĘKA PROJEKT
okładka: Kaśka Paluch
teledysk: Antek Grzybek (antek-tmd.olman.pl)
"Męka projekt" to elektroniczna psychodelia, jazzowa swoboda i trip-hopowy lęk okraszony szeptami, mową, krzykiem, niepokojąca, magiczna, wciągająca i tajemnicza płyta z ozdabiającym dźwięki brzmieniem klarnetu.
1. wejście (fragm.)
2. beklar (fragm.)
3. mękanoc (fragm.)
4. spar (fragm.)
5. hello (fragm.)
6. zimny (fragm.)
7. norman (fragm.)
8. ok (fragm.)
9. fuku (fragm.)
10.sojuz1 (fragm.)
11.sojuz2 (fragm.)
12.relax (fragm.)
13.sojuz3 (fragm.)
okładka (kliknij żeby powiększyć)
recenzje
Człowiek znikąd, ale swój
Trochę tak jak z Burialem - przy kolejnej już płycie, która do mnie trafia, dalej nie wiem, kto zacz. Chociaż B.A.U.D. mieszka dużo bliżej. Ale zaraz, czy aby na pewno? Nie ma w tej muzyce czegoś, co by ją ostatecznie identyfikowało jako rzecz tutejsza, więc w sumie wolę myśleć, że jest znikąd. Tylko buty na drugiej stronie okładki wydają się ją identyfikować. O ile to buty autora, oczywiście. B.A.U.D. to dalej (podobnie jak na płycie “Ej Systu Ej”, którą bardzo sobie cenię) spreparowane partie instrumentów różnych - klarnetów, wibrafonów, kontrabasu - wkomponowane w klimatyczną całość, która zdradza pewną słabość do trip-hopu, ale przeniesionego w inną, bardziej swobodną konwencję. Wolne tempa, charakterystyczne dla muzyki z pogranicza hip-hopu z lat 90., a do tego coraz więcej strzępków wokali i dźwięków konkretnych. Bez zwrotek, refrenów, czy jakichkolwiek innych śladów piosenki. Nastawione na tworzenie wrażenia fonicznego, teatr dźwięków, w większym stopniu niż tworzenie łatwo zapamiętywanych melodii. Na tyle tajemnicze w każdym fragmencie, że nie dziwię się całej tej otoczce anonimowości, nad którą B.A.U.D. się napracował - działa podobnie jak u Buriala, z całym poszanowaniem dla wielkich różnic muzycznych między jednym a drugim. Pogłębia wrażenie. Nie powiem wam, że stracicie jakieś nieprawdopodobne pokoleniowe doświadczenie, jeśli sobie nie kupicie tej płyty, bo to doświadczenie prywatne, osobne. Ale jeśli jej posłuchacie, z całą pewnością dobrze wykorzystacie swój czas.
Aha, jak powiem, że lepsze niż płyta numer jeden i numer dwa, to czy coś to komuś pomoże? Ręka do góry. Nie widzę…
Aha nr 2 - Bod to nie tylko jednostka szybkości transmisji danych, ale i miasto w Bretanii, w departamencie Morbihan. Musicie tam jechać, bez względu na to, czy lubicie B.A.U.D.
No i jeszcze zwycięzca w kategorii “mistrzowie Google’a” - odsiewam świadomie wszystkie wpisy z hasłem “perwersja”, bo od kiedy to słowo pojawiło się na tym blogu dwukrotnie, mam takich gości codziennie, teraz padło po raz kolejny, więc pewnie zacznie dominować (eee, “dominować” to też chyba niezłe słowo). W każdym razie wyrażenie tygodnia to “sztuka podrywania flirtu z chłopakami”. Pomyślcie tylko, że ktoś tu wszedł po wpisaniu czegoś takiego. No i teraz szuka B.A.U.D., żeby odsłuchać i wykorzystać zdobytą wiedzę do flirtu. Życzę mu, żeby znalazł jakiegoś fana w odległości mniejszej niż pół godziny jazdy samochodem.
Bartek Chaciński, http://chacinski.wordpress.com/ - ocena 4
---
Bardzo delikatna nuta na tej płycie. No, może czasem z lekką grozą wybudza z przyjemnego, hipnotycznego snu. Subtelnie głaszcze ucho (polecam słuchawki z subwooferem), rozwija wyobraźnię, rozgrzewa podczas porannego wstawania o 5 rano. Nawet kawa smakuje lepiej. Ciekawego uczucia doświadczyłem, kiedy w kółko słuchając przez prawie 4 godziny tego albumu spojrzałem na zegarek. Nie mogłem uwierzyć, że przy tej płycie czas zmienił swoją prędkość.
Jak podaje wydawca: "Męka projekt to elektroniczna psychodelia, jazzowa swoboda i trip-hopowy lęk okraszony szeptami, mową, krzykiem, niepokojąca, magiczna, wciągająca i tajemnicza płyta z ozdabiającym dźwięki brzmieniem klarnetu."
Uwaga: 43 minuty płyty zdeharmonizują Ci cały rytm dnia. Bardzo łatwo popaść w zapomnienie. Te dźwięki wciągają :)
Marcin Kamiński, muzyka.gery.pl - ocena 5/6
Po płytach nagranych dla Cat Sun (1992) i Katiusza Pop (2007), spotkania z b.a.u.d.'em odsłona trzecia, tym razem pod skrzydłami 80bpm. net-label. Nie zmieniło się jedno: to trzecie spotkanie z niepokojšcymi dwiękami, kolażami muzyczno-filmowych obrazów, wyłaniajšcych się głosów i odgłosów. Może zaskoczyć, że wszystko jest tu ostatecznie poukładane.
Siła muzyki b.a.u.d.'a tkwi w budowaniu niepokojšcych struktur, które z kojšcych, rytmicznych dwięków zmieniajš się w podszyte elektronicznym strachem kompozycje. "Wejcie" z wibrujšcym klarnetem, promocyjny, nieco leniwy "Spar" i następujšce po nim niespokojne "Hello", rejestrujš niepokój, który jest poczštkiem psychodelicznej wędrówki po podwórkach zamieszkałych przez głosy bez twarzy. Ledwie można je sobie odtworzyć spod ?jeżdżšcych" w tle pogwarów, cichych stuknięć lub rozpływajšcego się krzyku. Obowišzkowy stan napięcia jest czasem podstępnie oszczędny, a jazzowe brzmienie, zamiast rozszarpywać, w przedziwny sposób harmonizuje utwory.
Poza wietnym "ok", od "normana" można było spróbować wyciszyć nieliczne z wetkanych w tło dwięków, które miast potęgować niepokój wprowadziły do projekcji zbyt wiele postaci. Orgia sampli i wplecionych zdumpowanych dwięków może się bowiem wydawać czasem przesycona. Nie zmienia to zasadniczo ogólnego wrażenia, jakie pozostaje po przesłuchaniu 13 kompozycji z ?Męka projekt". To znacznie więcej niż interesujšca płyta do wielokrotnego zasłuchania. [7,5/10]
Darek Baran, alternativepop.pl